Zanim zagłębię się w niesamowicie pasjonujący temat, jakim są kobiety, mały apel:
Mój pobyt w Jordanii dobiegł końca
a to znaczy że czas na porządną ewaluację i wnioski.
Myślę że tak jak wszystko, co nas dotyka, czego doświadczamy,
jest nam dane i zadane.
Tak i mnie Jordania została dana, bo nauczyłam się tu wiele i wiele zmieniło się w moim życiu,
ale także zadana, bo miałam okazję żyć w centrum gorącego konfliktu, i codziennie oglądać problemy o których od pewnego czasu wrze w mediach.
Jest to więc moje zadanie, by dzielić się tym, co tutaj mnie spotkało.
By głośno mówić tą całą prawdę, którą media tak umiejętnie przepuszczają przez sito i selekcjonują.
Dlatego mam do Was apel.
Kiedy wrócę, chcę się dzielić tym co tutaj przeżyłam.
Zamierzam przygotować szereg prezentacji i warsztatów o konflikcie na Bliskim Wschodzie i o uchodźcach.
Jeśli czujecie, że w waszych pracach, szkołach, wspólnotach, klubach,rodzinach, grupach przyjaciół chcielibyście mnie posłuchać,
posłuchać o tym, jak tu naprawdę jest, kim na prawdę są Ci uchodźcy,
piszcie do mnie, chętnie przyjadę aby się dzielić.
Udostępniajcie gdzie tylko chcecie ten apel, podnieśmy wspólnie świadomość Polaków na tematy teraz tak ważne, te ludzkie.
Kontakt ze mną, najlepiej mailowy: paula.proba@zhr.pl
przez FaceBook, przez Bloga, telefonicznie.
Paula, w Jordanii zwana Lejlą;)
A teraz czas na kobiety!;)
Na początek muszę się do czegoś przyznać. Przez całe pół roku pobytu w Jordanii skompletowałam całą armię arabskich kolegów i tylko dwie koleżanki - arabki. Dlaczego?
Na to pytanie odpowiem na sam koniec tego artykułu;)
Kim jest arabska kobieta? Jak wygląda, jak się zachowuje, jakie tworzy relacje, o czym marzy?
Na co dzień, to właśnie z kobietami pracowałam, powinnam więc bez żadnego problemu nazbierać garść obserwacji i wyrobić sobie zdanie. Ale to nie takie proste. Arabskie kobiety, to stworzenia tak kompleksowe i tajemnicze, że zawsze gdy myślę że je rozgryzłam - to one mnie zaskakują.
Podzielę się więc tymi obserwacjami barwnymi, i dalej będę próbowała rozgryźć fenomen "Arabki".
Dla ułatwienia (sobie samej myślenia) wprowadziłam pewną taksonomię. Otóż podzieliłam przedmiot moich badań, czyli Arabki pod względem miejsca zamieszkania na: mieszkające w Ammanie, dużych miastach, wsiach i obozach dla uchodźców; kolejnym kryterium podziału był stopień wykształcenia i ostatnim status materialno-społeczny rodziny. Choć ta klasyfikacja jest ułomna, bo upraszcza wiele rzeczy, to pomaga trochę uporządkować myśli.
Zacznijmy od wyglądu zewnętrznego i sposobu "noszenia się". Arabki w Ammanie są bardzo różnorodne, te bardziej wyzwolone, wykształcone, pochodzące z bardziej zamożnych rodzin o międzynarodowych wpływach, czy z rodzin mieszanych, wyglądają podobnie do kobiet cywilizacji zachodniej. Noszą ciuchy z sieciówek lub od znanych projektantów, podążają za zachodnimi trendami. Co je różni - makijaż. Arabki są piękne, mają zazwyczaj czarne włosy i ciemną oprawę oczu. Mimo to uwielbiają nakładać bardzo mocny makijaż. Nie wyglądają w nim naturalnie, ale to trzeba im przyznać - są pełne wyrazu. A ten wyraz idealnie współgra z ich "attitude";)
Postawa to cecha, która jest, mogę śmiało powiedzieć, wspólna dla wszystkich Arabek. Pewność siebie, bijąca na kilometr. Mniejszy lub większy stopień zołzowatości, siła, głowa noszona zawsze wysoko. Arabki wiedzą czego chcą i potrafią dopiąć swego. Kiedyś siedziałam sobie w busie z Sahab do Ammanu. (Sahab to takie miasteczko z pod ciemnej gwiazdy, w którym miałam przyjemność pracować). W pewnym momencie bus zmienił trasę, pojechał inną drogą. A pewna Jej Ważność Arabka chciała akurat wysiąść przy banku kairskim który znajdował się po drodze. Starej drodze. Nie potrafię opisać siły jej ekspresji, przeszywającego i pełnego agresji tonu głosu, przekonaniu o słuszności swoich racji kiedy kłóciła się przez ponad 20 minut z kierowcą, dopóki ten nie skręcił z powrotem na starą trasę. Niby takie pokrzywdzone w patriarchalnym świecie, ale jak chcą, to potrafią:)
Wracając do wyglądu zewnętrznego. Mocny makijaż ma jednak sens. Odkryłam ów sens, kiedy podczas jednego ze szkoleń dziewczyny z Tunezji postanowiły ubrać mnie "po swojemu" na international dinner. Założyłam długą, tradycyjną suknię i oczywiście hijab. Stanęłam przed lustrem i...stwierdziłam że moja twarz ginie, że jest niewyraźna, że do tej pory tak wydatne i ciemne rysy tracą nagle swoją siłę, niejako płowieją! Tunezyjskie koleżanki, widząc moją pełną konsternacji minę zaśmiały się i poczęły mnie uspokajać, że spokojnie, to nie koniec, jeszcze makijaż. I faktycznie, dostałam mocny makijaż i od razu nabrałam wyrazu (i nawet trochę słynnej "attitude!":D) Wtedy to zrozumiałam, dlaczego ich make-up jest taki mocny!
A co z tym hijabem. Może być, a może go nie być, to kwestia wyboru kobiety (czytaj często rodziny/męża kobiety). Czy kobieta która nosi hijab jest religijna? Nic bardziej złudnego, może być ale nie musi. Wiele kobiet decyduje się na hijab ze względu na rodzinę właśnie, ale wiele z nich uważa go za część mody swojej kultury i to do hijabu dobiera resztę stroju. Jest wiele stron i blogów poświęconych hijab fashion. Niestety, tutaj nasuwa się pytanie, po co w ogóle ten hijab? W Koranie jest napisane, że kobieta (notabene mężczyzna też) powinna ubierać się skromnie, a dokładniej szczelnie zakrywać. Idea hijabu jest więc ludzką interpretacją zrodzoną w tutejszej kulturze, tradycji. Myślę, że niegdyś hijab miał też znaczenie praktyczne. Kiedy przyjrzymy się beduinom na pustyni, gdzie piach dostaje się wszędzie, to stwierdzimy że i mężczyznom zdarza się nosić niqaby! (Czyli kaptury na twarz z dziurami na oczy). Poza tym weźmy Polskę. Nasze prababcie i babcie zawiązywały sobie kiedyś chustki na włosach, albo również pod szyją, albo z tyłu, ale zazwyczaj właśnie pod szyją. Dlaczego? Coby wyglądać skromniej, coby włosy nie pałętały się wokół twarzy i nie przeszkadzały w codziennych sprawunkach. No dobrze, wracając do hijabu, jeśli ma służyć skromności to patrząc na zdjęcia ze stron hijab fashion widzimy że ubrania, choć zawsze długie i zakrywające ciało, niejednokrotnie są super obcisłe i sexy. Gdzie wtedy ta skromność? Jak to Sylwia powiedziała, przed naturą kobiety się nie ucieknie;) Z jednej strony wszystko zakryte i hijab na głowie, z drugiej strony kobiecość podkreślona!;)
Płynnie przeszliśmy do ubioru. Tak więc te miastowe, wykształcone, wyzwolone jak już wspomniałam wcześniej, ubierają się tak, jak my. Kiedy wyjedziemy z "hipsterskiej części" miasta, trafimy na wieś, do obozu dla uchodźców, czy po prostu w mieście ale do bardziej tradycyjnej rodziny, zobaczymy Arabki w długich, luźnych sukienkach lub płaszczach, ewentualnie z podkreśloną paskiem talią.
Muszę teraz przytoczyć obserwację. Jedna z moich syryjskich uczennic, Iman, lat ok 35. Kiedy ją poznałam, myślałam że jest koło 50. Lekko przy kości, w luźnej, workowatej kiecce, hijabie. Nie ma brzydkich kobiet, ale ona nie była ładna. Miała swoje piękno, ale nie była ładna. A przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Pewnego dnia, podczas zajęć z fitness poprosiła mnie abym włączyła jakąś muzykę arabską. Zdjęła hijab, zdjęła kieckę zostając w jeansach i obcisłej bluzce z długim rękawem, rozpuściła włosy i zaczęła tańczyć taniec arabski. Pełna wdzięku, gracji, tak naturalnie kołysała na boki biodrami. Patrzyłam na nią szeroko otwartymi oczami bo to była zupełnie inna Iman! Piękna, ładna! Seksowna, urzekająca! Mój szok był nieopisany! I wtedy pomyślałam sobie: no tak, najlepsze zostawia dla męża...Później sama to przyznała. Kiedy jest mało atrakcyjna dla świata, to lepiej. Jest bezpieczniejsza, nikt nie zwraca na nią uwagi, nie wodzi pożądliwym wzrokiem, ona nikogo nie kusi, nie zachęca swym wyglądem. A ten, który zechce ją poślubić zrobi to ze względu na nią, nie na jej walory fizyczne. To też ogromne bezpieczeństwo, bo ciało zmienia się ale dusza i serce pozostają niezmienne! A później, gdy już pokocha właśnie taką, jaką ma niespodziankę gdy zobaczy ją sto razy bardziej atrakcyjną!!! I jak tu się dziwić, że Arabowie tyle dzieci mają ;)
Kolejną cechą Arabek związaną z wyglądem jest dbanie o siebie. O tak, uczmy się od nich. My mamy dziś trend na olejki, zioła i kosmetyki naturalne. One odkryły to już dawno. Olejują się, farbują włosy i oczy henną, depilują calutkie cukrem, robią sobie maseczki. Są w tym specjalistkami. Jest jednak pewna rzecz, której nie pojmuję. Idealizacja bieli. Bieli skóry. Wszystkie są tak przepięknie śniade, że ja z zazdrości aż warczę, a używają kremów wybielających skórę i najjaśniejszych pudrów i podkładów! Gdzie w tym logika? Tak jak my mamy samoopalacze i balsamy brązujące, tak one tam mają samowybielacze i kremy rozjaśniające...
Przejdźmy do zachowania. Mówiłam już o słynnej attitude. Arabki są pełne gracji i wdzięku. Mają tą pożądaną przez nas i upatrywaną także u francuzek "poise". Czyli klasę, elegancję, pełen szacunku sposób "noszenia się". Trochę im tego zazdroszczę, a trochę to działa mi na nerwy. Kiedy na przykład idę za arabką na ulicy. Od razu zaczynam głębiej oddychać, bo wiem że za moment zacznę dostawać szału. Idzie powoli i dostojnie w tych swoich obcasach. Coś lob kogoś zobaczy - zatrzyma się tak jak szła na środku chodnika, również po środku chodnika rozłoży swoje 30 siatek z zakupami torując drogę i będzie tak stała. Albo kiedy spieszę się (spieszę? w kraju arabskim? zgłupiałam?) a takowa wsiada do autobusu. Siaty zazwyczaj są w komplecie. Zanim się wtoczy (oczywiście powoli i z gracją), zasiądzie, znajdzie portfel, zapłaci, usadowi dzieci, które też są zazwyczaj w komplecie...to ja już zdążę zmówić trzy zdrowaśki na uspokojenie:) I tutaj już moje początkowe wyznanie o nieposiadaniu koleżanek powinno, choć w pewnym stopniu, zostać zrozumiane. A dla tych, którzy znają moją życiową energię, nawet bardzo zrozumiałe!
No dobrze, dużo o sprawach powierzchownych. Idźmy głębiej! Wszyscy moi arabscy koledzy zawsze mi powtarzali że z Arabkami to oni wiązać się nie chcą, że już więcej arabskiej dziewczyny mieć nie będą! Że wolą po stokroć europejki, amerykanki czy wszystkie inne byle nie Arabki!
Dlaczego? Po pierwsze furja! (Moje ulubione arabskie słowo). Furja znaczy tyle co drama, dramatyzowanie i robienie problemów, czy z igły widły. Czyli generalnie cecha częściej spotykana u kobiet, najczęściej u Arabek;) Arabki czepiają się o wszystko! Kiedyś mój znajomy opowiadał mi, że jego była dziewczyna, Arabka, razu pewnego zrobiła mu furje za to, że jej koleżanka jej powiedziała, że jakaś inna koleżanka widziała go gdzieś. I dlaczego on tam był, i co on tam robił i dlaczego ona nic o tym nie wie?!? Kolejna sytuacja idealnie opisująca zjawisko furjy zdarzyła się mojej polskiej towarzyszce, Sylwii. Otóż była z kolegą (kol 1) swym u innego kolegi (kol 2) w mieszkaniu. Kol 2 zapomniał tego dnia telefonu od swojego innego kolegi (kol 3). W środku wieczoru nagle ktoś zadzwonił do mieszkania, drzwi zostały otwarte i impetem pojawiła się postać dziewczyny kol 2, która robiła mu awanturę za to, że usłyszała za drzwiami głos kobiety (Sylwii), a przyjechała tak w ogóle sprawdzić dlaczego nie odbiera. I nie dała sobie wytłumaczyć nic, nawet obecność kol 1 nie pomogła. Całą noc biedny kol 2 próbował ją udobruchać. Krótko opisując co jeszcze w tę jedną noc się stało: - kol 2 pojechał do kol 3 po swój telefon żeby zadzwonić do swej dziewczyny, - telefon kol 2 został przez dziewczynę zablokowany, kol 2 rozmawiał w samochodzie z siostrą swej dziewczyny próbując jej wszystko (bezskutecznie) wytłumaczyć. Wszystko to daremne. Tak więc Arabowie wolą dziewczyny zachodu bo są normalniejsze! Wyobraźcie sobie taką dumną Arabkę, z zołzowatym wzrokiem i mówiącą zołzowatym językiem. Jak tu do takiej podejść? Po za tym wciąż plotkują, o wszystkim i zawsze. I to właściwie ich główne tematy rozmów: makijaż, ciuchy, chłopaki, ploteczki. I teraz już nikt nie powinien mieć wątpliwości dlaczego nie miałam koleżanek:D. Oczywiście jest to generalizacja. Tak jak na wstępie podkreślałam, coraz więcej jest dziewczyn, które odchodzą od typowego modelu arabki. Mają pasje, można z nimi podyskutować, można się z nimi pośmiać i czuć swobodnie w ich towarzystwie. Takie są właśnie moje dwie arabskie koleżanki: Maryam i Rima. Wspaniałe, młode kobiety!
Co jeszcze wyróżnia taką typową arabkę? Są materialistkami. My polecimy na faceta z pasją, z charakterem, z duszą itd. One tylko i wyłącznie na faceta z domem i samochodem;) Jednak, gdy się mocniej nad tym zastanawiam, chyba wiem, skąd to się bierze. I skąd bierze się to ich plotkowanie i gadanie tylko o chłopakach i sukienkach i makijażach. Młoda dziewczyna wychowywana jest do tego, aby zostać żoną i matką. I tutaj wspaniale widać, że punk widzenia zależy od punktu siedzenia. W naszej kulturze mamy różne marzenia: kariera, podążanie za swoimi pasjami. Bo tak się nas wychowuje. Mamy się uczyć, studiować - żeby osiągnąć w życiu sukces. Jesteśmy zapisywani na różne zajęcia pozalekcyjne - żeby rozwijać swoje pasje. A one? Wychowywane są w taki sposób, że ich największym marzeniem jest zamążpójście, a najważniejszym w życiu wydarzeniem - ślub. Trudno więc dziwić się im, że robią tyle dramatów facetom, że mają takie a nie inne tematy rozmów, czy że w wyborze męża są materialistkami. To w końcu ten dom będzie tym, co im zostanie. Albo inaczej. Ten dom jest spełnieniem ich marzeń. Codziennie będą o niego dbać, upiększać go i rozpalać w nim domowe ognisko.
Czy faktycznie tak jest, że każda chce tylko wyjść za mąż i założyć rodzinę? Oczywiście, znów jest to tylko generalizacja. Maryam i Rima robią kariery i podążają za swoimi pasjami;) Ale większość tak. Uczestniczyłam w cyklu dyskusji zwanych "Circles of discussion" dotyczących kobiet. Ich praw, problemów itd. Podczas jednej takiej sesji poświęconej przemocy ze względu na płeć, prelegentka - nowoczesna pracowniczka korporacji, walcząca z wszechobecnym patriarchatem, opowiadała o warsztatach, które prowadzi na uniwersytetach, skierowanych do młodych kobiet, a dotyczących rozwoju zawodowego, aspiracji, kariery itd. Jej wnioski były zaskakujące. Podczas takich warsztatów wydawało jej się, że dziewczyny są zainteresowane tym co studiują, podchodzą do swojego kierunku poważnie i rozważnie. Jak wielkie było jej (i nasze) zaskoczenie, gdy na koniec okazywało się, że mimo wszystko 90% z nich przyszło na Uniwersytet by znaleźć męża i jeśli ten plan się powiedzie - nie będą kontynuować edukacji, czy podejmować pracy w zawodzie. I tą historię odpowiadam także na pytanie, czy pozostanie w domu to wybór kobiety, czy jest to narzucone przez społeczeństwo.
Tyle na dziś, bo znów zaczęłam pisać książkę. Temat będzie miał kontynuacje, więc śledźcie na bieżąco. W następnym artykule: arabka podporządkowana, prawa kobiet w Islamie, arabski patriarchat, zabójstwo honorowe i obrzezanie kobiet, aranżowane małżeństwa. Zapraszam!
Czas na podsumowanie! Są wsie, są obozy, gdzie kobieta jest skromna, nosi hijab i długą suknię, ma dużo dzieci i w Europie wygrałaby Master Chef'a, a swoje życie uważa za szczęśliwe. W wolnym czasie idzie w gości, gdzie przez 4h wypija hektolitry kaw, herbat, soków i obsmaruje wszystkich sąsiadów we wsi, sukienki wszystkich koleżanek, ponarzeka na męża, pochwali się dziećmi i powymienia sposoby na usuwanie tłuszczu z piekarnika. Zazwyczaj nie jest wykształcona i średnio lub gorzej sytuowana. Są też duże miasta, gdzie arabka urodzi się w nowoczesnej rodzinie, będzie dobrze wykształcona, bogata, będzie wyglądać i zachowywać się jak dziewczyna z zachodu a jej marzeniem będą podróże, kariera i podążanie za pasjami. Założy mini i pójdzie wieczorem do klubu potańczyć i wypić drinka.
Jedna i druga przez życie przechodzi ze swoją arabską "attitude"!;)
Mój pobyt w Jordanii dobiegł końca
a to znaczy że czas na porządną ewaluację i wnioski.
Myślę że tak jak wszystko, co nas dotyka, czego doświadczamy,
jest nam dane i zadane.
Tak i mnie Jordania została dana, bo nauczyłam się tu wiele i wiele zmieniło się w moim życiu,
ale także zadana, bo miałam okazję żyć w centrum gorącego konfliktu, i codziennie oglądać problemy o których od pewnego czasu wrze w mediach.
Jest to więc moje zadanie, by dzielić się tym, co tutaj mnie spotkało.
By głośno mówić tą całą prawdę, którą media tak umiejętnie przepuszczają przez sito i selekcjonują.
Dlatego mam do Was apel.
Kiedy wrócę, chcę się dzielić tym co tutaj przeżyłam.
Zamierzam przygotować szereg prezentacji i warsztatów o konflikcie na Bliskim Wschodzie i o uchodźcach.
Jeśli czujecie, że w waszych pracach, szkołach, wspólnotach, klubach,rodzinach, grupach przyjaciół chcielibyście mnie posłuchać,
posłuchać o tym, jak tu naprawdę jest, kim na prawdę są Ci uchodźcy,
piszcie do mnie, chętnie przyjadę aby się dzielić.
Udostępniajcie gdzie tylko chcecie ten apel, podnieśmy wspólnie świadomość Polaków na tematy teraz tak ważne, te ludzkie.
Kontakt ze mną, najlepiej mailowy: paula.proba@zhr.pl
przez FaceBook, przez Bloga, telefonicznie.
Paula, w Jordanii zwana Lejlą;)
A teraz czas na kobiety!;)
Na początek muszę się do czegoś przyznać. Przez całe pół roku pobytu w Jordanii skompletowałam całą armię arabskich kolegów i tylko dwie koleżanki - arabki. Dlaczego?
Na to pytanie odpowiem na sam koniec tego artykułu;)
Kim jest arabska kobieta? Jak wygląda, jak się zachowuje, jakie tworzy relacje, o czym marzy?
Na co dzień, to właśnie z kobietami pracowałam, powinnam więc bez żadnego problemu nazbierać garść obserwacji i wyrobić sobie zdanie. Ale to nie takie proste. Arabskie kobiety, to stworzenia tak kompleksowe i tajemnicze, że zawsze gdy myślę że je rozgryzłam - to one mnie zaskakują.
Podzielę się więc tymi obserwacjami barwnymi, i dalej będę próbowała rozgryźć fenomen "Arabki".
Dla ułatwienia (sobie samej myślenia) wprowadziłam pewną taksonomię. Otóż podzieliłam przedmiot moich badań, czyli Arabki pod względem miejsca zamieszkania na: mieszkające w Ammanie, dużych miastach, wsiach i obozach dla uchodźców; kolejnym kryterium podziału był stopień wykształcenia i ostatnim status materialno-społeczny rodziny. Choć ta klasyfikacja jest ułomna, bo upraszcza wiele rzeczy, to pomaga trochę uporządkować myśli.
Zacznijmy od wyglądu zewnętrznego i sposobu "noszenia się". Arabki w Ammanie są bardzo różnorodne, te bardziej wyzwolone, wykształcone, pochodzące z bardziej zamożnych rodzin o międzynarodowych wpływach, czy z rodzin mieszanych, wyglądają podobnie do kobiet cywilizacji zachodniej. Noszą ciuchy z sieciówek lub od znanych projektantów, podążają za zachodnimi trendami. Co je różni - makijaż. Arabki są piękne, mają zazwyczaj czarne włosy i ciemną oprawę oczu. Mimo to uwielbiają nakładać bardzo mocny makijaż. Nie wyglądają w nim naturalnie, ale to trzeba im przyznać - są pełne wyrazu. A ten wyraz idealnie współgra z ich "attitude";)
Postawa to cecha, która jest, mogę śmiało powiedzieć, wspólna dla wszystkich Arabek. Pewność siebie, bijąca na kilometr. Mniejszy lub większy stopień zołzowatości, siła, głowa noszona zawsze wysoko. Arabki wiedzą czego chcą i potrafią dopiąć swego. Kiedyś siedziałam sobie w busie z Sahab do Ammanu. (Sahab to takie miasteczko z pod ciemnej gwiazdy, w którym miałam przyjemność pracować). W pewnym momencie bus zmienił trasę, pojechał inną drogą. A pewna Jej Ważność Arabka chciała akurat wysiąść przy banku kairskim który znajdował się po drodze. Starej drodze. Nie potrafię opisać siły jej ekspresji, przeszywającego i pełnego agresji tonu głosu, przekonaniu o słuszności swoich racji kiedy kłóciła się przez ponad 20 minut z kierowcą, dopóki ten nie skręcił z powrotem na starą trasę. Niby takie pokrzywdzone w patriarchalnym świecie, ale jak chcą, to potrafią:)
Wracając do wyglądu zewnętrznego. Mocny makijaż ma jednak sens. Odkryłam ów sens, kiedy podczas jednego ze szkoleń dziewczyny z Tunezji postanowiły ubrać mnie "po swojemu" na international dinner. Założyłam długą, tradycyjną suknię i oczywiście hijab. Stanęłam przed lustrem i...stwierdziłam że moja twarz ginie, że jest niewyraźna, że do tej pory tak wydatne i ciemne rysy tracą nagle swoją siłę, niejako płowieją! Tunezyjskie koleżanki, widząc moją pełną konsternacji minę zaśmiały się i poczęły mnie uspokajać, że spokojnie, to nie koniec, jeszcze makijaż. I faktycznie, dostałam mocny makijaż i od razu nabrałam wyrazu (i nawet trochę słynnej "attitude!":D) Wtedy to zrozumiałam, dlaczego ich make-up jest taki mocny!
A co z tym hijabem. Może być, a może go nie być, to kwestia wyboru kobiety (czytaj często rodziny/męża kobiety). Czy kobieta która nosi hijab jest religijna? Nic bardziej złudnego, może być ale nie musi. Wiele kobiet decyduje się na hijab ze względu na rodzinę właśnie, ale wiele z nich uważa go za część mody swojej kultury i to do hijabu dobiera resztę stroju. Jest wiele stron i blogów poświęconych hijab fashion. Niestety, tutaj nasuwa się pytanie, po co w ogóle ten hijab? W Koranie jest napisane, że kobieta (notabene mężczyzna też) powinna ubierać się skromnie, a dokładniej szczelnie zakrywać. Idea hijabu jest więc ludzką interpretacją zrodzoną w tutejszej kulturze, tradycji. Myślę, że niegdyś hijab miał też znaczenie praktyczne. Kiedy przyjrzymy się beduinom na pustyni, gdzie piach dostaje się wszędzie, to stwierdzimy że i mężczyznom zdarza się nosić niqaby! (Czyli kaptury na twarz z dziurami na oczy). Poza tym weźmy Polskę. Nasze prababcie i babcie zawiązywały sobie kiedyś chustki na włosach, albo również pod szyją, albo z tyłu, ale zazwyczaj właśnie pod szyją. Dlaczego? Coby wyglądać skromniej, coby włosy nie pałętały się wokół twarzy i nie przeszkadzały w codziennych sprawunkach. No dobrze, wracając do hijabu, jeśli ma służyć skromności to patrząc na zdjęcia ze stron hijab fashion widzimy że ubrania, choć zawsze długie i zakrywające ciało, niejednokrotnie są super obcisłe i sexy. Gdzie wtedy ta skromność? Jak to Sylwia powiedziała, przed naturą kobiety się nie ucieknie;) Z jednej strony wszystko zakryte i hijab na głowie, z drugiej strony kobiecość podkreślona!;)
Płynnie przeszliśmy do ubioru. Tak więc te miastowe, wykształcone, wyzwolone jak już wspomniałam wcześniej, ubierają się tak, jak my. Kiedy wyjedziemy z "hipsterskiej części" miasta, trafimy na wieś, do obozu dla uchodźców, czy po prostu w mieście ale do bardziej tradycyjnej rodziny, zobaczymy Arabki w długich, luźnych sukienkach lub płaszczach, ewentualnie z podkreśloną paskiem talią.
Jedna z blogerek hijabowych. Dodam że na zdjęciu z przodu widać obcisłą bluzkę.
Muszę teraz przytoczyć obserwację. Jedna z moich syryjskich uczennic, Iman, lat ok 35. Kiedy ją poznałam, myślałam że jest koło 50. Lekko przy kości, w luźnej, workowatej kiecce, hijabie. Nie ma brzydkich kobiet, ale ona nie była ładna. Miała swoje piękno, ale nie była ładna. A przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Pewnego dnia, podczas zajęć z fitness poprosiła mnie abym włączyła jakąś muzykę arabską. Zdjęła hijab, zdjęła kieckę zostając w jeansach i obcisłej bluzce z długim rękawem, rozpuściła włosy i zaczęła tańczyć taniec arabski. Pełna wdzięku, gracji, tak naturalnie kołysała na boki biodrami. Patrzyłam na nią szeroko otwartymi oczami bo to była zupełnie inna Iman! Piękna, ładna! Seksowna, urzekająca! Mój szok był nieopisany! I wtedy pomyślałam sobie: no tak, najlepsze zostawia dla męża...Później sama to przyznała. Kiedy jest mało atrakcyjna dla świata, to lepiej. Jest bezpieczniejsza, nikt nie zwraca na nią uwagi, nie wodzi pożądliwym wzrokiem, ona nikogo nie kusi, nie zachęca swym wyglądem. A ten, który zechce ją poślubić zrobi to ze względu na nią, nie na jej walory fizyczne. To też ogromne bezpieczeństwo, bo ciało zmienia się ale dusza i serce pozostają niezmienne! A później, gdy już pokocha właśnie taką, jaką ma niespodziankę gdy zobaczy ją sto razy bardziej atrakcyjną!!! I jak tu się dziwić, że Arabowie tyle dzieci mają ;)
Kolejną cechą Arabek związaną z wyglądem jest dbanie o siebie. O tak, uczmy się od nich. My mamy dziś trend na olejki, zioła i kosmetyki naturalne. One odkryły to już dawno. Olejują się, farbują włosy i oczy henną, depilują calutkie cukrem, robią sobie maseczki. Są w tym specjalistkami. Jest jednak pewna rzecz, której nie pojmuję. Idealizacja bieli. Bieli skóry. Wszystkie są tak przepięknie śniade, że ja z zazdrości aż warczę, a używają kremów wybielających skórę i najjaśniejszych pudrów i podkładów! Gdzie w tym logika? Tak jak my mamy samoopalacze i balsamy brązujące, tak one tam mają samowybielacze i kremy rozjaśniające...
Przejdźmy do zachowania. Mówiłam już o słynnej attitude. Arabki są pełne gracji i wdzięku. Mają tą pożądaną przez nas i upatrywaną także u francuzek "poise". Czyli klasę, elegancję, pełen szacunku sposób "noszenia się". Trochę im tego zazdroszczę, a trochę to działa mi na nerwy. Kiedy na przykład idę za arabką na ulicy. Od razu zaczynam głębiej oddychać, bo wiem że za moment zacznę dostawać szału. Idzie powoli i dostojnie w tych swoich obcasach. Coś lob kogoś zobaczy - zatrzyma się tak jak szła na środku chodnika, również po środku chodnika rozłoży swoje 30 siatek z zakupami torując drogę i będzie tak stała. Albo kiedy spieszę się (spieszę? w kraju arabskim? zgłupiałam?) a takowa wsiada do autobusu. Siaty zazwyczaj są w komplecie. Zanim się wtoczy (oczywiście powoli i z gracją), zasiądzie, znajdzie portfel, zapłaci, usadowi dzieci, które też są zazwyczaj w komplecie...to ja już zdążę zmówić trzy zdrowaśki na uspokojenie:) I tutaj już moje początkowe wyznanie o nieposiadaniu koleżanek powinno, choć w pewnym stopniu, zostać zrozumiane. A dla tych, którzy znają moją życiową energię, nawet bardzo zrozumiałe!
No dobrze, dużo o sprawach powierzchownych. Idźmy głębiej! Wszyscy moi arabscy koledzy zawsze mi powtarzali że z Arabkami to oni wiązać się nie chcą, że już więcej arabskiej dziewczyny mieć nie będą! Że wolą po stokroć europejki, amerykanki czy wszystkie inne byle nie Arabki!
Dlaczego? Po pierwsze furja! (Moje ulubione arabskie słowo). Furja znaczy tyle co drama, dramatyzowanie i robienie problemów, czy z igły widły. Czyli generalnie cecha częściej spotykana u kobiet, najczęściej u Arabek;) Arabki czepiają się o wszystko! Kiedyś mój znajomy opowiadał mi, że jego była dziewczyna, Arabka, razu pewnego zrobiła mu furje za to, że jej koleżanka jej powiedziała, że jakaś inna koleżanka widziała go gdzieś. I dlaczego on tam był, i co on tam robił i dlaczego ona nic o tym nie wie?!? Kolejna sytuacja idealnie opisująca zjawisko furjy zdarzyła się mojej polskiej towarzyszce, Sylwii. Otóż była z kolegą (kol 1) swym u innego kolegi (kol 2) w mieszkaniu. Kol 2 zapomniał tego dnia telefonu od swojego innego kolegi (kol 3). W środku wieczoru nagle ktoś zadzwonił do mieszkania, drzwi zostały otwarte i impetem pojawiła się postać dziewczyny kol 2, która robiła mu awanturę za to, że usłyszała za drzwiami głos kobiety (Sylwii), a przyjechała tak w ogóle sprawdzić dlaczego nie odbiera. I nie dała sobie wytłumaczyć nic, nawet obecność kol 1 nie pomogła. Całą noc biedny kol 2 próbował ją udobruchać. Krótko opisując co jeszcze w tę jedną noc się stało: - kol 2 pojechał do kol 3 po swój telefon żeby zadzwonić do swej dziewczyny, - telefon kol 2 został przez dziewczynę zablokowany, kol 2 rozmawiał w samochodzie z siostrą swej dziewczyny próbując jej wszystko (bezskutecznie) wytłumaczyć. Wszystko to daremne. Tak więc Arabowie wolą dziewczyny zachodu bo są normalniejsze! Wyobraźcie sobie taką dumną Arabkę, z zołzowatym wzrokiem i mówiącą zołzowatym językiem. Jak tu do takiej podejść? Po za tym wciąż plotkują, o wszystkim i zawsze. I to właściwie ich główne tematy rozmów: makijaż, ciuchy, chłopaki, ploteczki. I teraz już nikt nie powinien mieć wątpliwości dlaczego nie miałam koleżanek:D. Oczywiście jest to generalizacja. Tak jak na wstępie podkreślałam, coraz więcej jest dziewczyn, które odchodzą od typowego modelu arabki. Mają pasje, można z nimi podyskutować, można się z nimi pośmiać i czuć swobodnie w ich towarzystwie. Takie są właśnie moje dwie arabskie koleżanki: Maryam i Rima. Wspaniałe, młode kobiety!
Co jeszcze wyróżnia taką typową arabkę? Są materialistkami. My polecimy na faceta z pasją, z charakterem, z duszą itd. One tylko i wyłącznie na faceta z domem i samochodem;) Jednak, gdy się mocniej nad tym zastanawiam, chyba wiem, skąd to się bierze. I skąd bierze się to ich plotkowanie i gadanie tylko o chłopakach i sukienkach i makijażach. Młoda dziewczyna wychowywana jest do tego, aby zostać żoną i matką. I tutaj wspaniale widać, że punk widzenia zależy od punktu siedzenia. W naszej kulturze mamy różne marzenia: kariera, podążanie za swoimi pasjami. Bo tak się nas wychowuje. Mamy się uczyć, studiować - żeby osiągnąć w życiu sukces. Jesteśmy zapisywani na różne zajęcia pozalekcyjne - żeby rozwijać swoje pasje. A one? Wychowywane są w taki sposób, że ich największym marzeniem jest zamążpójście, a najważniejszym w życiu wydarzeniem - ślub. Trudno więc dziwić się im, że robią tyle dramatów facetom, że mają takie a nie inne tematy rozmów, czy że w wyborze męża są materialistkami. To w końcu ten dom będzie tym, co im zostanie. Albo inaczej. Ten dom jest spełnieniem ich marzeń. Codziennie będą o niego dbać, upiększać go i rozpalać w nim domowe ognisko.
Skromna kuchnia moich syryjskich uczennic, w której są w stanie wyczarować więcej niż ja z wielofunkcjonalnym robotem:D
Czy faktycznie tak jest, że każda chce tylko wyjść za mąż i założyć rodzinę? Oczywiście, znów jest to tylko generalizacja. Maryam i Rima robią kariery i podążają za swoimi pasjami;) Ale większość tak. Uczestniczyłam w cyklu dyskusji zwanych "Circles of discussion" dotyczących kobiet. Ich praw, problemów itd. Podczas jednej takiej sesji poświęconej przemocy ze względu na płeć, prelegentka - nowoczesna pracowniczka korporacji, walcząca z wszechobecnym patriarchatem, opowiadała o warsztatach, które prowadzi na uniwersytetach, skierowanych do młodych kobiet, a dotyczących rozwoju zawodowego, aspiracji, kariery itd. Jej wnioski były zaskakujące. Podczas takich warsztatów wydawało jej się, że dziewczyny są zainteresowane tym co studiują, podchodzą do swojego kierunku poważnie i rozważnie. Jak wielkie było jej (i nasze) zaskoczenie, gdy na koniec okazywało się, że mimo wszystko 90% z nich przyszło na Uniwersytet by znaleźć męża i jeśli ten plan się powiedzie - nie będą kontynuować edukacji, czy podejmować pracy w zawodzie. I tą historię odpowiadam także na pytanie, czy pozostanie w domu to wybór kobiety, czy jest to narzucone przez społeczeństwo.
Tyle na dziś, bo znów zaczęłam pisać książkę. Temat będzie miał kontynuacje, więc śledźcie na bieżąco. W następnym artykule: arabka podporządkowana, prawa kobiet w Islamie, arabski patriarchat, zabójstwo honorowe i obrzezanie kobiet, aranżowane małżeństwa. Zapraszam!
Czas na podsumowanie! Są wsie, są obozy, gdzie kobieta jest skromna, nosi hijab i długą suknię, ma dużo dzieci i w Europie wygrałaby Master Chef'a, a swoje życie uważa za szczęśliwe. W wolnym czasie idzie w gości, gdzie przez 4h wypija hektolitry kaw, herbat, soków i obsmaruje wszystkich sąsiadów we wsi, sukienki wszystkich koleżanek, ponarzeka na męża, pochwali się dziećmi i powymienia sposoby na usuwanie tłuszczu z piekarnika. Zazwyczaj nie jest wykształcona i średnio lub gorzej sytuowana. Są też duże miasta, gdzie arabka urodzi się w nowoczesnej rodzinie, będzie dobrze wykształcona, bogata, będzie wyglądać i zachowywać się jak dziewczyna z zachodu a jej marzeniem będą podróże, kariera i podążanie za pasjami. Założy mini i pójdzie wieczorem do klubu potańczyć i wypić drinka.
Jedna i druga przez życie przechodzi ze swoją arabską "attitude"!;)
Gdzie jest Wally?:D



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz